20 lutego 2010 - Czy megagwiazda do nas dołączy?

Od jakiegoś czasu, za sprawą naszego lidera Marcina "Ziomala" Ziemeckiego, prowadzimy rozmowy, o wstąpieniu
w nasze szeregi, z megagwiazdą Toolywood, Konidalą Shivą Shankarą Varą Prasadem, znanym jako Chiranjeevi.
Mimo że nie wiemy jak radzi sobie w ekstremalnych jazdach na rowerze, to widząc co wyprawia na poniższym fragmenice filmu, możemy przypuszczać, że wykosi w Polsce nie tylko mastersów, ale i elitę.

 

16 lutego 2010 - To trzeba zobaczyć

Dziś rozpoczyna się 57. festiwal piosenki w San Remo. Nikt z The Old Pricks Racing Team nie ma zamiaru tam występować, ani nawet oglądać relacji.

 

5 lutego 2010 - Muzyka na weekend

Wiele było listów z prośbami o jeszcze. O jeszcze więcej Laskowskiego! Przedstawiamy więc kolejny utwór pana Janusza.

 

29 stycznia 2010 - Wywiad z Bodkiem

Z dumą informujemy, że w najnowszym magazynie "Gala"
ukazał się interesujący wywiad z naszym wspaniałym zawodnikiem
Bodkiem Podolakiem
.

 

31 grudnia 2009 - Pokaz sztucznych ogni

Dziś sylwestrowe szaleństwo. Poszalejmy zatem i zatańczmy przy tym wspaniałym pokazie sztucznych ogni:

 

17 grudnia 2009 - Muzyka na weekend

Idą swięta. Czas relaksu i wyciszenia. Posłuchajmy zatem czegoś spokojnego. Na ten weekend proponujemy:

 

29 listopada 2009 - Idzie zima

Jaka jest różnica między freeridem rowerowym a narciarskim? Na rowerze trudniej o lawinę.

Avalanche Skier POV Helmet Cam Burial & Rescue in Haines, Alaska from Chappy on Vimeo.

 

20 listopada 2009 - Wielki Shu

Chcemy zaprosić tę garstkę osób, która zagląda na naszą stronę,
do obejrzenia wspaniałych zdjęć Tristana Shu. Ten gość robi niesamowite panoramy 360°. Nam najbardziej oczywiście zaimponował dział ACTION,
ale pozostałe też są warte obejrzenia.

 

8 listopada 2009 - Mistrzostwa Świata stroboskopistów

Wczoraj w rezydencji Szczepańskich na Kobyloku miały miejsce Mistrzostwa Świata stroboskopistów. To pierwsza tego typu impreza na naszym globie. Odbyła się ona przy okazji obchodów urodzin damy serca prezesa Barnaby.

Dla tych co nie wiedzą, małe wyjaśnienie. Stroboskopiści imitują ręcznie, na włączniku elektrycznym, efekt stroboskopu. Oceniana jest zarówno jakość efektu jak i jego dostrojenie do muzyki.

Pierwszy na kontakt wszedł Lawa aka Wasza Miłość. Jego występ zachwycił garstkę zgromadzonych widzów. Jednak większość czekała na pokaz niezwykłego gościa zza oceanu. Na mistrzostwa przybyła bowiem legenda tej nieznanej dyspypliny, Tuman Parametrs. Tuman niestety został na wstępie porwany przez rzesze imprezowiczów, którzy przywdziali mu góralski kapelusz i upili - nie wystąpił. Trzecim i ostatnim zawodnikiem był Czesław Jemen
z Niemenu, ale jego występ był dużo słabszy od Waszej Miłości. Zwycięzcy gratulujemy!

 

14 października 2009 - Zaproszenie

Serdecznie zapraszamy do oglądnięcia zdjęć z wakacyjnej wyprawy prezesa Stachyry. Zabójczy wraz ze swoją Zabójczą Kobitką podróżowali we wrześniu
po Ameryce Centralnej. Zapis fotograficzny z tego wspaniałego wyjazdu, możecie zobaczyć tutaj.

 

6 października 2009 - Mistrzostwa Ukrainy w DH

The Old Pricks Racing Team ma zamiar wystąpić na Mistrzostwach Ukrainy. Ponieważ zawody te odbyły się jakiś czas temu (nawet nie wiemy dokładnie kiedy), nasz występ stoi pod dużym znakiem zapytania. Jednak dołożymy wszelich starań, by pojawić się na starcie u naszych Wschodnich Przyjaciół
i godnie zaprezentować tak znane w Polsce barwy TOP.

 

1 października 2009 - Co dalej z karierą Krzysztofa Podolaka?

Niedawno na stronie SZOK.IT ukazał się wywiad z naszym wspaniałym zawodnikiem Podolakiem. Bodzio informuje
w nim m.in., że zamierza zakończyć swoją kolorową karierę zawodnika DH.
Niestety, z tego co wiemy, to już fakt dokonany! Naszemu Bodkowi słabe wyniki uniemożliwiały wystarczający zarobek by żyć na odpowiednim poziomie.
Ba, jakikolwiek zarobek.
Ponieważ kolarstwo to dla Bodzia całe życie (nie licząc Basi) postanowił połączyć swą pasję z zarabianiem pieniędzy. Teraz ostrzy noże - patrz zdjęcie.
Miejmy nadzieję, że mimo tego, wystąpi w przyszłym sezonie, a nowe zajęcie da mu odpowiednie przygotowanie fizyczne.

 

28 września 2009 - Spóźniona relacja z MP

Na stronie powiało nudą. Szef oddziału mazowieckiego, Podolak Krzysztof, nie wywiązał się z powierzonego mu zadania aktualizacji strony, podczas miesięcznego urlopu prezesa Stachyry. Poważne konsekwencje w stosunku do Podolaka zostały już wyciągnięte. Ma zakaz porzucania DH do czterdziestego roku życia.
A jak dla zawodników TOP przebiegły Mistrzostwa Polski rozegrane 30 sierpnia w Ustroniu?
Wbrew naszym, i nie tylko, obawom co do ograniczeń czasowych w możliwości odbywania treningów na Czantorii, wyjazd do Ustronia zaliczamy do udanych.
Jak zwykle panowała rozrywkowa atmosfera, a niektórzy z nas, oprócz fajnej
i długiej trasy zawodów (zapraszamy do obejżenia jej przebiegu - poniżej), zaliczyli również piękne przejazdy po trasach w pobliskim Szczyrku.

Dzień przed zawodami rano zaczęło padać i fatalna pogoda utrzymywała się do końca dnia. Jedynie Ziomal i Zabójczy trenowali od rana w trudnych, błotnistych warunkach i przy padającym deszczu. Pozostali nasi zawodnicy wyszli na trasę dopiero po południu gdy deszcz już ustał - mięczaki...

Jeśli chodzi o przebieg zawodów to na pewno niepocieszony był nasz najlepszy zawodnik Marcin Ziemecki. Ziomal złapał gumę w przejeździe eliminacyjnym zajmując dopiero 12. lokatę, w skutek czego w finale jechał za dużo słabszym od siebie zawodnikiem. Dogonił go i przy próbie wyprzedzenia zaliczył glebę. Zajął 4. miejsce.
Zadowolony ze swojego występu był Przemek Stachyra. Zabójczy z dwiema wtopami zajął 10. miejsce.
Nieźle, biorąc pod uwagę stosunkowo mała ilość przejazdów po trasie zawodów, pojechał Irek Dulniawka. Nasz nieoceniony Laska zajął miejsce 19.
Czwartym zawodnikiem TOP startującym w najzacniejszej kategorii Masters był znany i lubiany Bogumił Podolak. Niestety ten dobry i doświadczony zawodnik nie miał dobrego dnia jeśli chodzi o sferę mentalną. Poza tym ma fatalny zwyczaj odpuszczania jazdy po pierwszej glebie. Bodzio zajął 21 miejsce.
i znowu chce sprzedać rower.

W kategorii Hobby Full startował Przemek Wawrzynkiewicz. Niestety Juniorowi nie udało się wejść do finału.
W najmocniejszej Elicie wystąpił nasz/nie nasz Kuba Rutkowski. Świeżak, którego sprawy kontraktu są zagmatwane, nie startował w naszych barwach, ale i tak uważamy go za "naszego". Finałowy przejazd niestety nie wyszedł mu dobrze i zajął 14. miejsce.

Mistrzostwo Polski w kategorii Masters zdobył "Diabeł" Koniuszewski. Wicemistrzem został Szymon Tasz, a trzeci był Dariusz Skowroński. Gratulujemy!

MP były również ostatnimi zawodami zaliczanymi do Pucharu Polski. Warto zaznaczyć, że w klasyfikacji generalnej PP nasz Ziomal zajął drugie miejsce.

Oto przejazd po trasie - kamera -> Świeżak

Ustroń-Czantoria trasa z zawodów 30.08.2009 from Yacob_DH on Vimeo.

 

20 sierpnia 2009 - Podolaka prosty plan

Głównie w celu spędzenia miłego weekendu ze swoimi superowymi dziewczynami wybrali się Podolak i Stachyra
do Zakopanego na trzecie Grand Prix Harenda (16.08).
W sobotę po szybkim zapoznaniu się z trasą, która powracającemu do DH Bodziowi przypadła do gustu,
a Zabójczemu nie za bardzo, ustalili plan na niedzielę. Autorem planu był Bodzio i był to bardzo prosty plan - Zgarniamy kasę i spadamy.

W rozwinięciu chodziło o to, że Podolak miał zgarnąć 300 zł za miejsce pierwsze, a Stachyra 200 za drugie. Gdy okazało się, że w zawodach udział weźmie lokalny wymiatacz Szymon Tasz, plan uległ korekcie i Bodzio miał zgarnąć 200 za miejsce drugie, a Zabójczy 100 za trzecie. Zawodnik Stachyra podchodził jednak do tego planu z dystansem, gdyż nie najlepiej czuł się
na bandach, których na trasie było dużo.
Plan, jak na prosty plan przystało, legł w gruzach i finalnie, po przygodach
na trasie i małym zamieszaniu z pomiarem czasu, Zabójczy zajął miejsce szóste, a Bodzio siódme. Były to niestety również dwa ostatnie miejsca.

Ale nie ma co płakać przed zachodem słońca i robić z igły dziury w całym,
więc mówimy hop i 30 sierpnia skaczemy do Ustronia na Mistrzostwa Polski.

 

14 sierpnia 2009 - Z pamiętnika Oldpricka

Kiedy downhill rodził się w Polsce, nie miałem nawet roweru. Gdy już sprawiłem sobie tzw. rower górski, szybko zorientowałem się, że jazda w dół sprawia mi znacznie więcej radości, niż jeżdżenie pod górę. A zobaczywszy zawody DH zorganizowane przez Radiostację w Lasku Wolskim w roku nie pamiętam którym, stwierdziłem, że zjazd rowerowy to coś, co mnie kręci. Niestety w parę dni przekonałem się, że nie stać mnie na jego uprawianie. Ceny sprzętu były daleko poza moim zasięgiem.
Jednak sport ten tak mnie zachwycił, że jeździłem na niektóre zawody,
aby popatrzeć z zazdrością na sprzęt, o którym mogłem tylko pomarzyć,
oraz wyczyny tych, których było na niego stać :). Brałem ze sobą aparat,
a zrobione zdjęcia starałem się jakoś przemycić do dziennika sportowego Tempo (tam pracowałem) oraz do Przeglądu Sportowego. Udało mi się opublikować tylko kilka, bo sporty ekstremalne nie leżały w kręgu zainteresowań tych gazet.
Poniżej link do galerii z majowych zawodów Pucharu Polski w Myślenicach - Nokia Zjazd MTB 2001. Były to czasy, w których rządził Grzesiek Zieliński.
Jak przegrywał, to jedynie z Czechami :)

Nokia Zjazd MTB - Myślenice, maj 2001 r.

 

3 sierpnia 2009 - Siedmiu wspaniałych, a Ziomal najwspanialszy

Piękna pogoda dopisała w niedzielę w Wierchomli na siódmej edycji Pucharu Polski. Ekipa The Old Pricks Racing Team często pojawia się w tej miejscowości w licznym składzie, tak było i tym razem. Przybyło nas siedmiu wspaniałych: Marcin "Ziomal" Ziemecki, Kuba "Świeżak" Rutkowski, Irek "Laska" Dulniawka, Przemek "Zabójczy" Stachyra, Paweł "Prezes" Rytt, Łukasz "Łatek" Łata
i Przemek "Junior" Wawrzynkiewicz.
Trasa była bardzo szybka, momentami aż za szybka, ale fajna i urozmaicona. Nasze treningi przebiegły w miarę spokojnie i przez piątek oraz sobotę tylko Łatek, Ziomal i Zabójczy nabawili się mniejszych i większych potłuczeń. Kuracje piwne pozwalały o naszych dolegliwościach zapomnieć.

W najliczniejszej kategorii Hobby Full ścigali się Junior i Łatek. Ten pierwszy
z bardzo dobrym czasem zajął 8. miejsce. Łatek niestety glebował
w eliminacjach i nie wszedł do finału. A szkoda, bo na treningach prezentował się nieźle.

W najmocniejszej kategorii Elita znowu klasę pokazał nasz "Świeżak".
Kuba po raz kolejny pojechał najszybciej z nas wszystkich (objechał Ziomala :)) i zakończył zawody na miejscu 5.

W kategorii Masters na starcie zabrakło kilku czołowych zawodników,
ale i tak zapowiadało się interesująco. Zwłaszcza że na tak szybkiej trasie łatwo o gleby i awarie sprzętu.
Tradycyjnie najbardziej liczyliśmy na Ziomala, o którego wygraną byliśmy raczej spokojni (jeśli nie złapie gumy lub nie wyglebi).
Ziomal wyglebił. I to dwa razy, ale i tak wygrał! Jego najgroźniejszy w tym dniu konkurent Darek "Skowron" Skowroński (Kingston Racing Team) złapał niestety gumę i nie ukończył zawodów. Drugie miejsce zajął Radek "Dudi" Dudek, a trzecie, tu miła niespodzianka, Michał Sieniawski.

Reszta naszych pojechała na miarę swoich możliwości, choć treningi zapowiadały niespodziankę w starcie Laski. Irek ewidentnie jadąc za kimś, jest znacznie szybszy niż gdy jedzie sam. W finale był 14.
Paweł "Prezes" Rytt, robiący na treningach spontaniczne no-footer'y, był ósmy,
z czego był zadowolony, gdyż to najlepszy, jak dotąd, wynik w jego karierze.
Nie do końca zadowolony był z kolei Zabójczy. Prezes i założyciel TOP napadał pięknie przez 3/4 trasy i gdy już wizualizował sobie w myślach jak stoi na podium... gleba w dolnym lasku przywróciła go na jawę. Zawody zakończył na miejsu szóstym, co w zaistniałych okolicznościach, jest wynikiem dobrym.

Zapraszamy do naszej fotorelacji.

 

30 lipca 2009 - Nowi w składzie

Miło nam w końcu poinformować, że nasza wspaniała i niepowtarzalna ekipa wzbogaciła się o dwóch nowych zawodników. Pierwszy to Grzesiek Czarnowski, który jest ostrym wymiataczem, jeżdżącym na porównywalnym poziomie co nasz lider Ziomal. Drugi to Paweł Rytt aka Prezes. Paweł stylem jazdy przypomina Zabójczego i Szatańskiego, potrafi ładnie glebnąć, co cieszy.

Szczegóły kontraktów nie zostały jeszcze ustalone. Nie wiadomo ile nowi zawodnicy będą musieli płacić za przynależność do klubu. Jednak tego nigdy się nie dowiemy...

 

27 lipca 2009 - Oto był dzień, oto był dzień, który dał nam...

W dniu 27 lipca roku pańskiego 1974, doszło do bardzo ważnego wydażenia, które miało ogromny wpływ na koloryt polskiej sceny DH. W dniu tym przyszedł na świat BODZIO, BODZIUŚ, BODZIULEK. Życzymy Ci drogi solenizancie szybkiego powrotu, samych pozytywnych biometów i satysfakcjonującyh Cię wyników. No i udanego pożycia!

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO BODZIU!

 

21 lipca 2009 - Stożek błota

Szósta już edycja Pucharu Polski, tym razem pod egidą Diverse Downhill Contest, odbyła się w niedzielę w Wiśle. Na bardzo fajnej i wymagającej trasie na Stożku, ekipa The Old Pricks Racing Team trenowała od piątku, w składzie: Marcin "Ziomal" Ziemecki, Kuba "Świeżak" Rutkowski, Irek "Laska" Dulniawka, Przemek "Zabójczy" Stachyra i nasz nowy nabytek, Paweł "Prezes" Rytt.
Podczas treningów była piękna pogoda, lało się piwko i jeździło się bardzo dobrze. Po treningach również lało się piwko, a podczas wieczornych posiedzeń w plenerze... lało się piwko i nie tylko.

W sobotę po południu, kończąc objeżdżanie trasy, każdy z nas miał już zapamiętane jedynie słuszne linie przejazdu i obskakane hopki. Niestety wieczorem miny nam zrzedły, gdyż zaczęło ostro lać. Oznaczało to jedno - trzeba otworzyć piwko i zmienić ogumienie.

Padało całą noc. Rano każdy z nas wiedział, że nasza jazda przeistoczy się
w mocno spontaniczną, a po dwóch przejazdach treningowych, wiadomo było,
że czysty przejazd będzie raczej niemożliwy.

Po eliminacjach można było już obstawiać zwycięzcę w kategorii Masters. Wojtek "Diabeł" Koniuszewski jako jedyny zszedł poniżej trzech minut,
a drugi Darek Skowroński tracił do niego ponad 13 sekund, a nasz Ziomal ponad 14.

Finały potwierdziły dominację Diabła. Osiągnął czas, który dałby mu szóste miejsce w elicie... Skowron utrzymał drugą pozycję, ale tracąc do zwycięzcy aż 17 sekund. Nasz lider Ziomal, stracił niestety trzecie miejsce na rzecz Szymona Tasza i był tuż za podium. Główny powód: Ziomal zanurkował w wielką kałużę w pierwszym lasku i reszte trasy pokonywał niewidząc prawie nic przez swoje gogle.
Reszta naszych zawodników pojechała na miarę swoich możliwości. Zabójczy był ósmy, z czego, biorąc pod uwagę jego przygody na trasie, był zadowolny. Laska poprawił swój czas z eliminacji o ponad 30 sekund i zajął miejsce 15,
a tuż za nim uplasował się Paweł.

Najlepszy czas z naszej ekipy wykręcił tym razem Świeżak. Nasz elitarny zawodnik zajął bardzo dobre, 11. miejsce w tej najmocniejszej kategorii.
Był bardzo zadowolony, i trudno mu się dziwić, że w końcu objechał Ziomala.

Generalnie wszyscy byliśmy zadowoleni z tych zawodów. Jedynie Ziomal nie był zachwycony. Dodatkowo dopadł go później tzw. Syndrom Bogumiła. Pakując rower do samochodu, przebąkiwał coś o jego sprzedaży i porzuceniu DH.
Na szczęście bardzo szybko mu przeszło i już na początku sierpnia będzie razem z nami na siódmej edycji PP w Wierchomli.

 

14 lipca 2009 - Ziomal w reportarzu telewizji Kraków

W krótkim reportażu TVP Kraków o możliwościach uprawiania sportów
w Myślenicach, nasz lider, Marcin "Ziomal" Ziemecki jeździł z kamerą,
jak i przed nią, po trasach DH na Chełmie.

Reportaż można obejrzeć tutaj

 

7 lipca 2009 - Sataniści z Izraela

"Zapowiada się niezła impreza. Przyjechali sataniści
z Izraela" - tymi słowy przywitał ekipę The Old Pricks wokalista zespołu ADHD, którego koncert odbył się na tzw. before party w sobotni wieczór przed niedzielnymi zawodami 5. edycji Pucharu Polski w Kluszkowcach. Dość udaną imprezę rozpoczął inny ludowy zespół z Maniowy o nazwie After Party. Nasz główny pogowiec? poger? poganin? Łatek momentalnie wpadł w wir zabawy i rozpoczął tańce już przy pierwszym kawałku, którego refren wszyscy szybko zapamiętali:

To lokalny zabijaka
Na potęgę jest jebaka
On nie boi się niczego
Czy masz dymy mój kolego?

Jedni bawili się dłużej, inni krócej, ale wszyscy dobrze. W niedzielę natomiast, w różnych stanach świadomości, wspaniała ekipa The Old Pricks stawiła się
do zawodów w rowerowym zjeździe. Jedynie Bodzio Podolak, szargany niezdecydowaniem i niekorzystnym biometem (duchowy -70), długo nie wiedział czy wystąpić w ściganiu. Finalnie, po ostrych namowach prezesów, pojechał jedynie w eliminacjach, które i tak go wykończyły. Czyżby błędy
w przygotowaniu fizycznym?

Pozostali zawodnicy starali się jak mogli, lecz z różnym skutkiem. Kuba "Świeżak" Rutkowski zajął 14. miejsce w kat. Elita.
Łatek (kat. Hobby Full) i Barnaba "Szatański" Szczepański pojechali ewidentnie pod publikę i efektownie glebowali na ostatniej hopie przed metą. Jak ogłosił prowadzący Redakta Rudy, byli to jedyni zawodnicy, którzy tam się wywracali. Na szczęście TOP czuwa nad rozrywką gawiedzi przybywającej na zawody.

Irek "Laska" Dulniawka na swoim nowym, pięknym rowerze zajął 14. miejsce. Prezes "Zabójczy" Stachyra, który ewidentnie ma problemy mentalne i zcykorzył na sekcji 4X, był 10.

Na szczęście mamy takiego lidera jak Marcin "Ziomal" Ziemecki. Jeśli ktoś
na początku sezonu zapytałby nas czy Ziomal nałoży w tym sezonie żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej Puchar Polski w kolarskim zjeździe kat. masters, odparlibyśmy, że z pewnością tak ale raczej nie! Tymczasem Ziomal przyodział ten zacny trykot już w sobotę kiedy pod nieobecność aktualnego lidera - Wojciecha Koniuszewskiego, zobligowany został do tego przez regulamin PP. W niedzielę po finale nie było już niedomówień. Na krótkiej, siłowej trasie Ziomal nie pozostawił żadnych wątpliwości drugiemu na mecie Grześkowi Czarnowskiem i trzeciemu Szymonowi Taszowi. Zwyciężając
po raz drugi z rzędu Ziomal udowodnił, że jest aktualnie najlepszym polskim mastersem. Nie trudno było to zresztą przewidzieć kiedy patrzyliśmy przez ostatnie parę tygodni na naszego przyjaciela Ziomala - z jaką pasją trenuje,
z zawziętością godną największych mistrzów sportu. Ten sukces należał mu się jak mało komu. Przed nami dwa tygodnie przerwy i start w najbardziej bodaj prestiżowej rundzie PP w Wiśle-Łabajowie.

Zapraszamy do naszej fotorelacji.

 

9 czerwca 2009 - Ziomal najlepszy w kąpielach błotnych

Kolejne zawody Pucharu Polski za nami. Czwarta edycja tej imprezy odbyła się w niedzielę w Wierchomli, gdzie ekipa The Old Pricks zawsze lubi przyjeżdżać. Sześciu naszych przybyło na miejsce już w piątek i dwa dni
z powodzeniem trenowali do niedzielnych zawodów. Problem jednak w tym, że przed zawodami ostro polało
i warunki na trasie diametralnie się zmieniły. Do tego stopnia, że większość startujących omijała dwie duże hopy, których pokonywanie opanowali na treningach,
a zakręty na trawersach dla wielu okazały się zgubne.
Jeden z naszych zawodników, sam prezes i założyciel Stachyra, przybył
do Wierchomli dopiero w dniu zawodów i po dwóch zsunięciach się z trasy przystąpił do ścigania.

Tradycyjnie najbardziej liczyliśmy na Ziomala, który zawsze dobrze sobie radził na stokach Wierchomli, jednak piątkowo-sobotnie treningi świadczyły, że pozostali nasi zawodnicy również mogą wypaść dobrze w niedzielnych zawodach.

Warunki na trasie były bardzo trudne. Co ciekawe w eliminacjach były lepsze niż w finałach, co widać było po czasach wielu zawodników.
Wszyscy startujący w barwach TOP zakwalifikowali się do finału, co w kategorii Hobby Full (Głód, Junior i Łatek) nie jest takie proste. W Elicie Kuba "Świeżak" Rutkowski wykręcił 9. czas eliminacji, a w mastersach pierwszy był Marcin "Ziomal" Ziemecki, Zabójczy był ósmy, a Laska dziewiąty.

Nadeszły finały a wraz z nimi pytanie "Czy Ziomal obroni pierwszą pozycję?".
Część mastersów eliminacje potraktowała ulgowo, jednak patrzac na czasy wiadomo było, że w finalnej rozgrywce liczyć się będzie tylko czterech zawodników: Ziomal, "Diabeł" Koniuszewski, Darek Skowroński i Grzesiek Czarnowski. Tak też się stało. Skowron był czwarty, Diabeł trzeci, Grzesiek drugi, a nasz Ziomal zwyciężył!
Irek "Laska" Dulniawka zajął 11. miejsce, a Przemek "Zabójczy" Stachyra,
w skutek zachowawczej i bojaźliwej jazdy na śliskich trawersach był dopiero siódmy.

Nasz elitarny Kuba zajał niezłe 11 miejsce. W Hobby Full Głód, Junior i Łatek nie obronili swoich pozycji. Każdy z nich uzyskał gorsze czasy od tych z eliminacji i byli kolejno na 15., 21. i 23. miejscu, co nie jest złym wynikiem.

Niniejszym zawody można uznać za udane.

Cała ekipa The Old Pricks pozdrawia serdecznie panią z dużymi piersiami, która w sobotni wieczór polewała się piwem tańcząc na barze (imię i nazwisko nieznane redakcji.


25 maja 2009 - Czarna Góra rozpaczy

Tydzień przed zawodami na Czarnej Górze usłyszeliśmy
z bardzo wiarygodnego źródła krótką, angielsko-polską opinię na temat trasy tam się znajdującej: "Hardcore. Puchar świata". Autorem tej konstruktywnej opinii był Tomek Gagat, człowiek, który wielkim zjazdowcem jest.

Jako że słowo "hardcore" dla teamu The Old Pricks jest tak samo ważne jak słowa: piwo,  kobiety czy rock'n'roll, postanowiliśmy oczywiście zjawić się 24 maja na zawodach 3. rundy Pucharu Polski na Czarnej Górze. Z przyczyn różnych przybyło nas tylko trzech - Ziomal, Zabójczy i Głód, który po długiej przerwie wrócił do jeżdżenia, jednak w końcu nie startował z powodu braku zbroi (wersja oficjalna).

Niedługo po przybyciu po raz kolejny usłyszeliśmy wcześniejszą recenzję trasy. Tym razem "Diabeł" Koniuszewski określił ją jako "hardcore", a Maciek Jodko rozwinął jego wypowiedź słowami "najtrudniejsza trasa w Polsce".

Zaatakowaliśmy trasę na Czarnej Górze w sobotę rano wraz z Pawłem Matuszyńskim i Karoliną z ZUMBI Cycles. W piątek ostro polało, więc wiedzieliśmy, że będzie ciekawie. Z wyciągu wszystko wyglądało spokojnie, jednak po pierwszych metrach jazdy przekonaliśmy się, że było to złudzenie.

Kamienisty stok zaskoczył nas mocno. Prawie po każdym zatrzymaniu trzeba było szukać miejsca, z którego można było na nowo ruszyć. Ręce bolały już po jego przejechaniu, a była to dopiero 1/4 trasy. Potem był lasek pełen śliskich korzeni i kamieni, gdzie trudno było z początku obrać linię jazdy, gdyż jechało się jak poniosło. Następnie dość płaska sekcja pod wyciągiem, grząska i zdradliwa, i drugi lasek - przyjemny, z małymi hopkami. Na koniec miła przejażdżka po łąkach.
Jak słusznie zauważył Paweł, była to pierwsza w Polsce trasa, na której hopki były najłatwiejszymi elementami.

Mimo naszego początkowego przestrachu i lekkiego marudzenia Ziomala
w stylu: "Przyjechałem sobie pojeździć, a nie walczyć o życie" objeżdżaliśmy trasę do zamknięcia wyciągu. Ze zjazdu na zjazd było coraz lepiej.

Przyszedł dzień zawodów, a razem z nim pytanie prezesa Stachyry: "Jak ja zjadę tę trasę bez zatrzymania?" Cóż...
Mastersów na starcie zameldowało się 18. Paru odpadło na sobotnich treningach, w tym Jarek Pogoda i Patryk Abramski.

Eliminacje przebiegły spokojnie, lecz nie dla prezesa Stachyry. Zabójczy glebował w pierwszym lasku, zgiął kierownicę i zrobił dwa postoje na jej wyprostowanie. Dzięki temu odpoczął nieco i niezrażony dogonieniem przez jadącego po nim Dudiego, fikał i glebował w drugiej części trasy jeszcze trzykrotnie, dzięki czemu zajął przedostatnie miejsce w eliminacjach.

Na finał niektórzy szli jak na skazanie. Dwóch zawodników zrezygnowało,
w tym Milan Suchomel z Czech - to o czymś świadczy.
Zabójczy jechał po raz pierwszy w życiu, nie na wynik, tylko by dojechać. Trasa na Czarnej Górze odarła go ze złudzeń. Oficjalnie przetrenował się
w sobotę, nieoficjalnie mówi się, że jest słaby. On sam twierdzi, że to i to.
Jego przejazd był zachowawczy, na resztkach sił, z jednym potknięciem-zatrzymaniem w pierwszym lesie i krótkim przyblokowaniem przez dublowanego zawodnika w drugim. Finalnie osiągnął 11 czas, lecz z żenującą stratą do pierwszego Grześka Czarnowskiego, który pięknie pocisnął wyprzedzając aż o 4,22 sekundy Diabła. Trzecie miejsce zajął Skowron,
a czwarty był Dominik Pycia. Nasz Ziomal osiągnął piąty czas, lecz był mocno niezadowolony z własnego przejazdu. Oto jego krótka wypowiedź zaraz po wjechanu na metę: "Kur... wyj... się w pier... siatkę. Nie mogłem się  do chu... wyplątać. Ja pier... a tak pojechałem pierwszy lasek, że sam nie wiem, jak to możliwe. Puściłem heble i kur... a potem w prostym miejscu, taki jeb... błąd. Niech to chu..."

Trasa na Czanej Górze, to naprawdę czarna trasa.

 

19 maja 2009 - ŻARoodporni

W minioną niedzielę w Międzybrodziu Żywieckim odbyła się druga runda Pucharu Polski w rowerowym zjeździe.
Ekipa The Old Pricks Racing Team, w składzie Podolak, Ziemecki, Szczepański i Stachyra, zawitała pod górę Żar już w piątek. Wraz z nimi przybył, z zamiarem przeprowadzenia warsztatów pt. "Jazda a umysł", drużynowy psycholog, autor wielu rozpraw psychologicznych, znany i lubiany mgr Łukasz Lawrenz.
Lawa przystąpił do warsztatów natychmiast po przyjeździe, wczesnym popołudniem. Zawodnicy Podolak i Szczepański, żądni wiedzy, z marszu do nich przystąpili i uczestniczyli w nich do późnych godzin wieczornych.
Ziemecki i Stachyra zwagarowali uciekając na rowerach, na pobliską trasę DH, na której wraz z Juniorem trenowali do niedzielnych zawodów.

Sobota przed zawodami także przebiegła pod znakiem warsztatów
mgr Lawrenza. Po rozluźniających, porannych zjazdach, wszyscy zawodnicy TOP przybyli ok. południa na wykłady i dyskusje. Gościem specjalnym był niejaki Kleju (na zdjęciu), który wprowadził dużo pozytywnego nastroju w zmęczone wykładami umysły.
To spowodowało, że Szczepański tak otworzył się przed psychologiem i zaangażował w dyskusje, że w końcu padł wyczerpany po paru godzinach zgromadzenia. Reszta zawodników dotrzymała do późnego wieczora.

Nazajutrz wszyscy w optymistycznych nastrojach wstali, by wziąć udział
w zawodach Diverse Downhill Contest. Jedynie Szczepański w nich nie startował, gdyż udał się na indywidualne wykłady do psychologa Lawy.

Biegi eliminacyjne przebiegły bardzo spokojnie, ale interesująco. Nasz Ziomal uplasował się na drugiej pozycji, za Peterem Drabikiem. Bodzio był 10.,
a Zabójczy 16. Jednak wiadomo było, że wszyscy pojechali na pół gwizdka, gdyż masterów było 21, więc wszyscy kwalifikowali się do przejazdu finałowego.
W finale zaatakował "Diabeł" Koniuszewski, który wskoczył na drugą pozycję pomiędzy Drabika i trzeciego Piotrka "Gitarę" Kosińskiego. Ziomal dojechał na 5. pozycji przegrywając o pół sekundy z Dominikiem Pycią. Bodzio zakończył zawody na 12. miejscu, a tuż za nim był Zabójczy. Obydwaj zawodnicy, zastanawiali się potem, czy na ich słaby wynik nie miały przypadkiem wpływu odbyte wcześniej warsztaty psychologiczne...

Wypada też wpomnieć o zapomnianym już, wspaniałym, weekendowo- autobusowym zawodniku, który zaszczycił wspólne, jakże aktywne, grono uczestników tzw. pasywno-towarzyskich! Tymże boskim i zdeterminowanym był K. Weber, który zaskoczył wszystkich (siebie również) swoim nieoczekiwanym przybyciem. Opuszczając piątkowe i spóźniając się znacznie na sobotnie warsztaty psychologiczne, wykluczył się nieco z ich genezy, lecz nadrobił dużo na wieczornych wykładach w sobotę.

 

4 maja 2009 - Zagrali w oczko z Rometem

3 maja w Wierchomli rozegrano zawody w zjeździe kolarskim MTB (Black Jack Arkus-Romet-Dwie doliny Cup round #1). Na starcie stanęło 3 zawodników formacji The Old Pricks: Szatański, Zabójczy i Podolak. Totalna zwała w przeddzień zawodów wyeliminowała Laskę, który nie dość, że połamał przednie widełki marki Rock Shox, to na dodatek sam się nieco poobijał.

W kat. masters wystartowało 9 zawodników. Jedyną gwiazdą i faworytem był Darek Skowroński z Warszawy. Jednak po biegach eliminacyjnych mógł jedynie przecierać oczy ze zdziwienia, albowiem 1. pozycję w biegu eliminacyjnym wywalczył inny gwiazdor z Warszawy – Bogumił Podolak, Jr. Zabójczy wraz z Szatańskim plasowali się w połowie stawki – na miejscach
5. i 6.
Z mocnym postanowieniem objechania faworyta ruszył Podolak w biegu finałowym. Niestety, bieg ten zakończył po niespełna dwustu metrach, kiedy to z impetem zahaczył pedałem o kamień i z niemniejszym impetem wylądował na glebie, odnosząc przy tym niemałe obrażenia. Tym samym pozostali członkowie ekipy awansowali o jedną pozycję. Zabójczy o 0.6 sek wyprzedził Szatańskiego zajmując 5. pozycję. Zawody na wielkim luzie wygrał Darek Skowroński.
Czy role się odwrócą 17 maja w Międzybrodziu Żywieckim? Zobaczymy.

Zapraszamy do naszej fotorelacji.

 

30 kwietnia 2009 - Czy leci z nami prezes?

Po ponad półrocznej przerwie wznowione zostały wyścigi formuły 1 kolarstwa górskiego – Puchar Polski w zjeździe AD 2009. Obserwatorzy spodziewali się wysokiej frekwencji i nie przeliczyli się. W myślenickich zawodach wystartowało 450 zawodników, wśród nich mocna delegacja The Old Pricks. W kategorii masters zadebiutował prezes, Barnaba Szczepański, aka „Baran Boży Szatański”. Zamieszania z jego licencją było co niemiara, lecz koniec końców Baran wystartował z glejtem z małopolskiego PZKol-u. Podobnie zresztą było z innymi członkami teamu, którzy pochodzą z tego regionu Polski. Warto podkreślić, że Baran wyposażony został przez myślenicką manufakturę Zumbi w jej flagowy produkt F44. Z kolei prezes-założyciel, Przemek Stachyra, wystąpił na przebojowym rowerze Iron Horse Synday/Marzocchi 888.
Z pozostałych członków ekipy na starcie pojawili się "Ziomal" Ziemecki, Bodzio "The Living Legend" Podolak, Irek "Laska" Dulniawka i najmłodszy – nowy narybek – Kuba Rutkowski z Chełma! Małolat tak przypadł do gustu starszakom, że bez obciachu zasilił drużynę. Kuba solidnie przejął się nową rolą i wyrobił se licencję kat. elite!

Jednak w najważniejszej dla formacji kategorii masters wystartowała rekordowa liczba 34 zawodników! A wśród nich bodaj największa gwiazda Pucharu Polski sprzed lat: Petr Drabik ze Słowacji. Tego tuza wspomina Bodzio Podolak, Jr.:
Petr w kat. elite wymiatał wszystkich. Podskoczyć nie mogli mu ani Zielu, ani Siara. Petr gonił resztę Polski zarówno w DH, jak i w dualu. Często z nim gadałem, ale nigdy nie byliśmy na żadnej libacji, bowiem Petr prowadził się jak na wyczynowca przystało. Nawet po zakończonym PP w dualu, kiedy Petr zgarnął fiata seicento, szybko spakował się i pojechał do kraju. Wcześniej jednak mój kumpel nakrył go z pewną koleżanką w niedwóznacznej sytuacji. Ale to był wyjątek. Zatem wyobraźcie sobie jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem go podczas treningów w Myślonach. Pozbyłem się wszelkich złudzeń, ale też wiedziałem, kto wygra, bo, z całym szacunkiem dla pozostałych zawodników, na Petra nie ma mocnych. A żeby było śmieszniej, Petr przyjechał z... 16-letnim synem, Oliverem.

Jak zatem łatwo wywnioskować, zawody w kat. masters wygrał słynny Słowak – choć z niewielką przewagą. Niecałą sekundę po nim na mecie pojawił się Wojciech "Diabeł" Koniuszewski. Zawodnik ten mocno przepracował sezon zimowy i będzie faworytem PP. Diabeł ma mocne postanowienie, aby znaleźć się w finałowej czwórce ME w 4X kat. masters, które odbędą się w połowie czerwca w Słowenii. Życzymy powodzenia.
Trzeci był niejaki Dusan Malecka ze Słowacji. Mocno sezon rozpoczął Grzesiek Czarnowski z Bydgoszczy, który uplasował się na 4 pozycji. Tuż za nim na mecie pojawił się niedoceniany Piotr Kosiński, aka Gitara, który sprawił se miłą niespodziankę w postaci objechania Dominika Pyci z Kluczborka. Na 7. pozycji zawody ukończył junior wśród mastersów, tegoroczny debiutant, Radek Dudek.
Gorzej powiodło się znakomitemu asowi z Zakopca, Szymonowi Taszowi (8.). Darek Skowroński był 9. Tuż za pierszą dziesiątką, jako pierwszy z Old Pricksów na mecie zameldował się Bodzio Podolak, Jr. Pewnikiem pierwszym z tej ekipy byłby Ziomal, ale przejazd finałowy mu nie wyszedł i uplasował się dopiero na 14. pozycji. Lider ekipy jechał niewpięty w jeden pedał przez ponad pół trasy, a na samym końcu zaliczył glebę. W swoim debiucie w kat. masters Barnaba Szatański wykręcił 17. czas, co potwierdza jego aktualne możliwości.
Niestety, to wszystko, co można powiedzieć o zawodnikach The Old Pricks. Resztę należałoby przemilczeć.
Irek "Laska" Dulniawka, zajmując 31. miejsce, przegrał o włos awans do finału z Grześkiem Górą.
Prezes-założyciel, „Zabójczy” Przemek, podczas biegu eliminacyjnego trzykrotnie oddawał się nowej pasji – szukaniu trufli w myślenickich lasach. Poszukiwania rozpoczął już za pierwszą leśną hopką, waląc konkretną glebę. Pozbierał się wprawdzie jakoś, ale dalej jechał już ze skrzywioną kierownicą wywracając się jeszcze dwukrotnie, w tym na ostatniej hopie przed metą, wpadając pechowo w siatkę zabezpieczającą. Nieszczęśnik (wg. Bodzia lapeta) spędził przy niej dłuższą chwilę zanim udało mu się wyplątać rower i dojechać do mety. Po takich przygodach wynik mogł być tylko jeden - ostatnie miejsce eliminacji, a i trufli brak.

Lasce i Zabójczemu najwyraźniej brak pewności siebie. Czy wyeliminują braki przed następnymi zawodami?

 

29 marca 2009 - Przed sezonem

Jeszcze nie zaczął się na dobre nowy sezon, a już niepokojące wieści nadchodzą ze stajni The Old Pricks. Krzysiek Gargas zaliczył glebę
w otoczeniu niezwiązanym z rowerami, ale skutecznie uszkodził lewy bark,
a konkretnie stożek rotatora lewego ramienia i jego mięsień dwugłowy.
Ta fachowo brzmiąca diagnoza prawdopodobnie wykluczy Old Shurehand'a
z jeżdżenia do lipca. Być może rozonans magnetyczny umożliwi bardziej dokładne oględziny barku, ale o tym dowiemy się, dzięki szybkodziałającej polskiej służbie zdrowia, już w czerwcu.

Niestety nie tylko Krzysiek jest kontuzjowany. Nasz czołowy napadacz Marcin Ziemecki, trenując w piątek na swej spalinowej zabawce, motorze enduro, stracił nad nim panowanie i spadł z dość wysoka na twardą ziemię, odbijając się od niej jak piłeczka i z podejrzeniem pęknięcia miednicy kuruje się teraz
w domu stękając przy każdym ruchu. Ziomal jest na szczęście pod dobrą opieką Dr. Karoliny i miejmy nadzieję, że zobaczymy go na inaugaracji sezonu pod koniec kwietnia w Myślenicach.

Pozostali zawodnicy czują się dobrze, lecz ich kondycja to wielka niewiadoma. Szef oddziału mazowieckiego, Bogumił Podolak Jr., przez całą zimę ostro trenował kolarstwo przełajowe i sporty zimowe.
Z pewnych źródeł wiemy jednak (Bodzio sam siebie wsypał), że towarzysząca treningom dieta polegająca na wyzwalaniu cukrów (a jak wiadomo cukry to węglowodany czyli energia) przez spożywanie dużych ilości alkoholu, wpłynąć mogła negatywnie na jego kondycję fizyczną.
Na szczęście trzy tygodnie temu kontrolę nad nim przejęła Dr. Barabara
z Krakowa i zmieniła mu system treningów, choć ze swą dietą Bogumiłowi rozstać się ciężko.

Prezes Szczepański jest w trakcie wymiany ramy i jeszcze nie zaczął na dobre treningu rowerowego. By nie dać sflaczeć nogom swym, przez zimę trenował zjazdy na śniegdesce co powinno utrzymać jego kondycje na poziomie typowym dla niego.

Drugi z prezesów, Stachyra (ten wyższy rangą), nie do końca wie w jakim stanie jest jego kolano, które uszkodził pod koniec sierpnia, ale już na dniach będzie miał swój nowy, wyczekany rower i po siedmiomiesięcznej przerwie wraca do DH. W planie ma treningi w Myślenicach w nadchodzący weekend.

Jako pierwszy, na poważnie, sezon rozpocznie Irek Dulniawka. Laska wystartuje w Solnym Downhill'u, który odbędzie sie już na dniach - 4-5 kwietnia w kopalni soli w Bochni. Niecierpliwie czekamy na jego relację z tej wyjątkowo ciekawej imprezy.

 

17 marca 2009 - Archiwa IPN

Podążając za serwisem dh-zone.com, który umieścił dziś informację o pewnej znaczącej roli drugoplanowej naszego szefa oddziału mazowieckiego, Bodzia Podolaka, informujemy, iż każdy aktor, znający się na swym fachu, doskonale wie, że najtrudniejsze role to właśnie role drugoplanowe. Kunszt występu Bodzia w wideoklipie Kapitana Nemo - Zabierasz Moje Sny możecie podziwiać
w pierwszej minucie i trzynastej sekundzie.

To nie pierwszy popis aktorski Podolaka. Pierwszoplanową rolą popisał się
w kultowej już chyba Odysei rowerowej cz. 3, gdzie wystąpił obok takich sław jak Maniek, Pyton, Rudy, Nieznana Starsza Kobieta I i Nieznana Starsza Kobieta II.

 

Bodzio to jednak niejedyny nasz członek, który ma wideozapisy
w archiwach IPN. W ich bezkresach znajduje się również nagranie z drugiego programu telewizji polskiej, na którym można zobaczyć Prezesa Stachyrę (niech nam żyje prezes naszego klubu!) próbującego wraz z zespołem GEN walczyć z rozszerzającą się pod koniec lat 90. muzyką techno.
LONG LIVE ROCK 'n' ROLL!

 

 

10 lutego 2009 - Kalendarz startów

Oto kalendarz startów ekipy The Old Pricks w 2009 roku:

26.04 Myślenice Diverse Downhill Contest/1. runda Pucharu Polski
17.05 Międzybrodzie Żywieckie Diverse Downhill Contest/2. runda Pucharu Polski
24.05 Czarna Góra 3. runda Pucharu Polski
07.06 Wierchomla 4. runda Pucharu Polski
14.06 Kranjska Gora (Słowenia) Mistrzostwa Europy
05.07 Kluszkowce 5. runda Pucharu Polski
19.07 Wisła Diverse Downhill Contest/6. runda Pucharu Polski
02.08 Wierchomla 7. Pucharu Polski
23.08 Krynica Diverse Downhill Contest/8. runda Pucharu Polski /Mistrzostwa Polski
30.08 Praloup (Francja) Mistrzostwa Świata Mastersów
20.09 Schladming (Austria) 8. runda Pucharu Świata

 

28 stycznia 2009 - Zmiany, zmiany, zmiany

Początek roku przyniósł pewne zmiany w formacji
The Old Pricks. Departament marketingu negocjuje
z bydgoskim Rometem. Niestety szczegółów nie znają nawet koordynaorzy poszczególnych sekcji regionalnych. Jedno jest pewne - nikt z członków ekipy na złomie jeździć nie będzie.
Barnaba (aka baranek boży) podpisał indywidualny kontrakt
z myślenickim producentem Zumbi i w nadchodzącym sezonie dosiadał będzie flagowego produktu małopolskiej manufaktury - F44.
Za amortyzację przedniego koła nadal odpowiedzialny będzie element Marzocchi typu junior.
Przemysław Stachyra, który pozbył się legendarnej Kony Stinky, jest w trakcie zakupu niemniej legendarnego Sunday'a marki Iron Horse.
Pozostali członkowie zespołu nie przewidują zmian i pojawią się na trasach Pucharu Polski na dobrze znanych modelach z lat poprzednich.

Kolejną zmianą - dość istotną - jest zatrudnienie psychologa, który odpowiedzialny będzie za odpowiednie przygotowanie mentalne zawodników w trakcie weekendów wyścigowych. Na tym stanowisku spotkamy dobrze znanego Łukasza Lawrenza (na zdjęciu). Lawa już w miesiącu styczniu br. zdobył pierwsze, cenne punkty do rankingu Idioty roku. Trzeba przyznać,
że trudno będzie go pokonać w tej konkurencji.
Pierwsze wspólne treningi zaplanowane są na miesiąc marzec. Wówczas planowane jest pierwsze zgrupowanie w siedzibie głównej The Old Pricks
w Myślenicach. Bazą jak zwykle będzie tzw. Kobylok.
Zapraszamy i do zobaczenia wkrótce...

 

1 stycznia 2009 - Życzenia noworoczne

Gleb bez konsekwencji, fajnych tras, niezawodności sprzętu oraz czasów gorszych od naszych życzy w Nowym Roku The Old Pricks Racing Team.


 

maxxoponyrowerowe.pl

Archiwum bardzo fajnych newsów

 
 
Copyrights © The Old Pricks

zumbi dh-zone Total Bikes